czwartek, 7 maja 2015

Pierwsza recenzja - "Pułapka uczuć"

Witam wszystkich! Mam na imię Klaudia i w ostatnim czasie dużo myślałam nad własnym blogiem i nad recenzowaniem książek, które mogą was zaciekawić. Mam nadzieje, że to co tu napisze będzie godne uwagi i zostawicie tu jakieś komentarze.

Kilka miesięcy temu przeczytałam "Hopeless", zachwyciła mnie do tego stopnia, że usilnie szukałam innych powieści tej autorki, aż w końcu znalazła Pułapkę uczuć. Strasznie bałam się, że po przeczytaniu kolejnej serii stracę dobre zdanie na temat pani Hoover, ale na szczęście nie zawiodłam się i już czekam na "Maybe somebody"  

Na pierwszy ogień idzie książka Colleen Hoover "Pułapka uczuć"   

Autor: Colleen Hoover
Orginalny tytuł: Slammed
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 282
Ocena: 8,5/10
Lake po nagłej śmierci ojca wraz z matka i bratem zostaje zmuszona do sprzedaży domu w Teksasie i przeprowadzki do Michigan. Dla Lake to przeprowadzka z jedynego domu jaki znała do całkiem nowego, pełna obaw o swoją przyszłość była wkurzona na cały świat choć doskonale wiedziała, że jej matka nie miała większego wyboru, ale które z nas wiedziało by co czeka nas tysiące kilometrów od domu.
Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że przeprowadzka może nie była takim złym pomysłem, gdyż Kal od razu poznał nowego kolegę z którym łapie świetny kontakt, za to Lake ku własnemu zaskoczeniu wciąż nie może zapomnieć o pierwszym spotkaniu z niejakim Willem.
Niestety jak wszystkim dobrze wiadomo nie wszystko idzie zawsze po naszej myśli i wszystko się psuje, w takich chwilach trzeba pamiętać, że

Życie nie staje na cholernej drodze dlatego, żeby mu wszystko oddać i dać się dalej nieść. Życie chce, żeby z nim walczyć. Uczyć się, jak sprawić, żeby było nasze. Chce, żebyśmy wzięli siekierę i przerąbali się przez drewno. Żebyśmy wzięli młot i skruszyli beton.
Żebyśmy wzięli pochodnię i przepalili metal i stal, aż wreszcie będziemy mogli dosięgnąć i wziąć je do ręki.

 To będzie tyle, jeśli chodzi o samą treść a teraz moja "ocena"

Książka nie jest schematyczna. Sięgnęłam po nią, przeczytałam 30 stron i pomyślałam, że to będzie kolejne romansidło z którego kompletnie nic nie wynika, ale jak zwykle myliłam się. Autorka po raz kolejny zwaliła mnie z nóg i sprawiła że przez kilka dobrych tygodni po przeczytaniu czułam się pełna duchowo i co chwilę łapałam się na tym, że myślałam co bym zrobiła w takiej sytuacji. Odpowiadam- "nie mam zielonego pojęcia".
Książka jest pełna miłości nie tylko takiej damsko-męskiej, ale prawdziwej miłości łączącej rodzinę, przyjaciół.
Autorka przez dość niewinne dialogi, poezja bohaterów pokazała nam na czym polega życie, o co warto w nim walczyć, kiedy warto słuchać serca, a kiedy rozumu. Pokazała, że życie nie jest kolorowe jest też straszne, niesprawiedliwe i potrafi zrujnować to wszystko nad czym pracowaliśmy i co budowaliśmy przez bardzo długi czas. Lake, Will, Julia, Kal, Caulder, Eddi i inni bohaterowie uświadomili sobie, że życie może być straszne po to żebyśmy byli silni i bardziej cieszyły nas te piękne chwile, pełne szczęścia, miłości, chwile w których jesteśmy gotowi stawić czoło przeciwnością losu.
   

Teraz kilka cytatów, które szczególnie przykuły moja uwagę

-"On nauczył mnie rzeczy najważniejszej ze wszystkich…
Żeby kłaść nacisk
Na życie."

-"Nie podchodźcie do życia zbyt poważnie. Dajcie mu w pysk, kiedy na to zasługuje."

-"Nic nie trwa wiecznie. Jedyna rzecz, w której wszyscy jesteśmy do siebie podobni, to to, co
nieuniknione. Wszyscy kiedyś umrzemy."

-"Żałowanie do niczego nie prowadzi. To
patrzenie w przeszłość, której nie można zmienić."

-"Lake, przesuwaj swoje granice. Od tego są."

To by było wszystko.
POLECAM!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz